Ale najgorsze dopiero przyszło
mieszkania kraków |Serwis laptopów |Vision

„Ale najgorsze dopiero przyszło zachorował synek Thea.
Vincent przeraził się, troska o imiennika doprowadzała go do szaleństwa. Panował nad sobą, póki mógł. potem pojechał do Paryża. Jego nagłe zjawienie się w Cite Pigalle wzmogło jeszcze zamęt. Theo był blady i wyczerpany. Vincent uspokajał go, jak mógł.
— Nie tylko o małego martwię się, Vincencie — przyznał wreszcie.
— A o co jeszcze, Theo
— O moją posadę. Valadon zagroził, że zażąda, abym złożył rezygnację.
— Ależ, Theo, to niemożliwe! Pracujesz u Goupila od szesnastu lat.
— Wiem. AleValadon powiada, że zaniedbuję interes na korzyść impresjonistów. Z nich zaś sprzedaję niewiele i po cenach niskich. Twierdzi, że moja galeria od roku pracuje ze stratą.
— Ale czy on doprawdy może ci wypowiedzieć
— Oczywiście. Van Goghowie nie mają już żadnych udziałów w firmie.
— Co więc zrobisz, Theo Czy otworzysz własny sklep
— To wykluczone. Miałem co prawda niewielkie oszczędności, ale małżeństwo i dziecko pochłonęły wszystko.
— Gdybyś nie wydał tych tysięcy franków na mnie...
— Proszę cię, Vincencie, nie mów o tym. To nie ma nic do rzeczy. Wiesz przecież, że ja...
— Ale, Theo, co teraz poczniesz Masz przecie Joannę i maleństwo.
— Tak. Nie wiem jeszcze... W tej chwili drżę jedynie o dziecko.“(8)



żarówki samochodowe |inowrocław hotel |Hostele gdańsk